- Nareszcie. - Powiedziałem do siebie, przekręcając klucz w drzwiach.
Przekroczyłem próg mieszkania i na chwilę odleciałem wciągając się w jego zapach.
- Jak dobrze być w domu.- Rzuciłem się na kanapę wyciągając z kieszeni telefon. Zacząłem pisać do każdego kogo miałem w kontaktach. Nikt nie odpisywał.- No co jest !?. Zawahałem się chwilę, jednak zdecydowałem się napisać do ostatniej osoby w moich kontaktach.- Shou.
-,, Cześć. Co tam?/ RUKI" - Wysłałem. Pewnie nawet osoba, którą darzę tak wielkim uczuciem mi nie odpisze.- Ty nędzny człowieku.- Powiedziałem do siebie. Rzuciłem telefon na stół i włączyłem TV. Po chwili usłyszałem dźwięk sms'a w moim telefonie. Sięgnąłem po niego i kliknąłem "pokaż wiadomość"
-,,Ohayou. Mam akurat przerwię w pracy. Chwilowo pomagam wujkowi w jego restauracji, a co nowego u Ciebie, Matsumoto? Od czasu tego drinka się nie widzieliśmy. Wybacz, odpiszę Ci później, bo wracam do pracy./ SHOU"
Nie chciałem wracać do historii z drinkiem, więc zignorowałem to. -,, Ah no tak, u mnie nic nowego. Szaleję za Tobą od kilku miesięcy, ale Ty i tak o tym nie wiesz... I się nie dowiesz../ Ruki"
Wariat ze mnie. Gdybym teraz to wysłał, zapadłbym się pod ziemię!
Usuń ~ Usuń ~ Usuń ~ Wysłano !
-He!? Niemożliwe! - Zacząłem wpadać w panikę, wszedłem jeszcze raz w ostatnio wysłane by się upewnić czy wiadomość została wysłana.- AAAaaaa !? Co teraz !? Myśl Ruki !- Chodziłem w kółko i krzyczałem sam na siebie.- Skoro pisał, że pracuje teraz u Wujka, ostatnio coś wspominał, że to tu niedaleko.. Po prostu pojadę tam i usunę wiadomość z jego komórki. Szczyt geniuszu! - Chwaliłem sam siebie.
Wpakowałem się do auta i po jakimś czasie byłem przed niedawno otwartą restauracją. Wszedłem do niej i rozejrzałem się czy w pobliżu czasem nie ma Kazamasy.
-Zbyt wielkiego tłoku to tu nie mają..- Nawet nie zauważyłem, że powiedziałem to głośno.
-Ruuki !- Za sobą usłyszałem czyiś głos. Zacisnąłem powieki i cicho przekląłem.
-Cześć!- Odwróciłem się i z udawanym uśmieszkiem przywitałem kolegę.- heheh.
-Co tutaj robisz? - Shou podejrzliwie na mnie patrzył.
-Ano.. wiesz..- Przeciągnąłem.- Jadę, jadę i no wiesz, samochód mi się zepsuł i.. i.. pomyślałem, że jeszcze wejdę tutaj skorzystać z łazienki ! - Wziąłem głęboki oddech i strzeliłem smajla.
-Uhum..- Chwycił mnie za ramię i poszliśmy kilka kroków dalej.- Korytarzem prosto, pod koniec skręć w lewo.
-Oh, arigatou.- Podrapałem się po głowie i poszedłem jak mi kazał. Nie spuszczał ze mnie wzroku zanim nie skręciłem w następny zakręt, rzuciłem mu jeszcze uśmiech i wszedłem do następnego korytarza.- I gdzie tu kurwa jest ich zaplecze!?- Uśmiech całkowicie znikł z mojej twarzy.
,,Tylko dla pracowników"
-Chyba nikt nie.. ah.- Pchnąłem drzwi i wszedłem do środka pomieszczenia. Chyba jednak nic ciekawego tu nie znajd...ę.- Zauważyłem na biurku komórkę. To pewnie komórka Shou. Rozejrzałem się i podszedłem.- Tak! Jest nawet wiadomość, którą wysłałem! ^-^
-Ee, Takanori, co Ty tu..- Przerwał..- Robisz?
W drzwiach stał jak wryty Kahara.
-Ja? Ah, ja.. no wiesz. Zabłądziłem.
-Mhm. A co trzymasz w ręce?- Zbliżył się do mnie.
-Co ja trzymam? A to.. too..
-Ej, to moja komórka ! Oddawaj ! - Zaczął wyciągać łapy w moim kierunku.
-Nie,zostaw! Ja... nie mogę Ci jej dać! - Chowałem jego telefon za plecami, a on próbował go dosięgnąć.
-A to dlaczego niby!?- Popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Bo ja..ten..muszę..- Rozglądałem się po pokoju w celu znalezienia jakiegoś ratunku.- Zadzwonić!- Palnąłem po chwili.
-Nie można było zapytać!? BAKA ! - Przewrócił oczyma i podał mi komórkę.
-Dziękuję.- Złapałem nieśmiało za komórkę, niezbyt umiałem się w niej połapac. Usunąłem wiadomość.- Wiesz, jednak odpuszczę sobie dzwonienie.- Podałem mu telefon i szybko chciałem się wydostać łapiąc za klamkę od drzwi.
-Czekaj, Taka! "szaleję za Tobą od kilku miesięcy"?- Nie móc powstrzymać śmiechu złapał się za brzuch.
Eh, a myślałem, że to usunąłem! - Jak Ty to.. - Nie skończyłem.
- Wiesz, chyba nie za dobrze znasz się na tych modelach telefonów. - Chichotał.
Spuściłem wzrok i cały pokryłem się rumieńcem.
- Oj, kochany jesteś! - Widząc moją reakcję podszedł do mnie i dodał.
- Huh?- Wymamrotałem spod grzywki.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?- Głaskał mnie czule po policzku.- Jesteś taki uroczy.- Uśmiechnął się i dodał szeptem - Też cię kocham.
Pocałował mnie, nie byłem pewny czy możemy to zrobić i to w dodatku TU - Bo w końcu wiedziałem do czego to doprowadzi. - Shou, przestań. - Odrzuciłem go od siebie.
- Dlaczego? Przecież Ci się podobam, nie? - Znowu się zbliżył.
- Ale, ale ja.. MY.. no wiesz, tutaj?
- Oj Ruki, nikt nas nie zobaczy.
Byłem temu przeciwny, jednak kiedy zaczął całować mnie po szyi nie mogłem się oprzeć. Zrzucił ze mnie moją niebieską marynarkę (uwielbiam ją XD) i zaczął całować po torsie. Przymknąłem oczy, by oddać się euforii. Teraz ja zacząłem. Rzuciłem go na leżące obok kartony i usiadłem na nim okrakiem, złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku, Kahara przedłużył pocałunek od razu wpychając swój język do moich ust, zjechałem z pocałunkami niżej, potem na podbrzusze i nie wiedząc kiedy moje usta rozpięły spodnie chłopaka, w między czasie ściągając także z siebie ubrania całowałem wewnętrzną część jego ud.
- Z każdym się tak droczysz?- Usłyszałem głos mojego kochanka, od razu się zarumieniłem.- Ah, rozumiem. W takim razie, jesteś niezły jak na kogoś, kto robi to tak rzadko.
- Teraz się to zmieni.- Wziąłem jego członka do ust i nadałem szybkie i dobitne tempo.
Chłopak zaczął cicho pojękiwać, co mnie nie zadowalało. Zacząłem ssać, lizać i gryźć jego przyrodzenie. Doszedł w moich ustach, od razu wszystko połknąłem, oblizując się perwersyjnie. Usiadłem na jego kolanach i wzrokiem poszukiwałem czegoś. Domyślił się. Przewrócił mnie tak, że to ja znajdowałem się pod nim. Zaczynał to samo co ja robiłem z nim. Mścił się. Zasapany przerwałem mu.- Weź, rżnij mnie już, proszę.
- Coś taki niecierpliwy.- Zaśmiał się.
- Oj coś taki niecierpliwy.- Przedrzeźniałem go, robiąc głupkowatą minę.
Przysunąłem się do niego próbując nabić się na jego członka.
- Takanori, będzie Cię bolało.
Położyłem palec na jego ustach i wymamrotałem ciche "ćśśii" przysunąłem się do niego jeszcze bliżej. Zaczął napierać na moją dziurkę, wszedł we mnie, a po moich policzkach spłynęły łzy. Zaczął się powoli ruszać, przyśpieszając. Ból mijał i zamieniał się w rozkosz, jęczałem mu prosto w usta, traciłem nad sobą kontrole, do taktu ruszając jeszcze biodrami. Doszliśmy prawie w tym samym czasie, padając ze zmęczenia.
- Nie byliśmy za głośno? - Spytałem.
- N - nie..
Usłyszałem jak ktoś zbliża się do pokoju, w którym się znajdowaliśmy.
Schowaliśmy się za kartonami. Ktoś wszedł do pokoju. Shou chciał z ukrycia zobaczyć kto to. Jak na nieszczęście przewrócił się i wydał głośny łomot.
- Ktoś tam jest? - Spytał mężczyzna grzebiący w papierach.
- Hai, to ja.. Shou. Nic mi nie jest, już wychodzę.
Ubraliśmy się w ukryciu, Shou wyszedł, a ja czekałem aż pokój będzie pusty, dopiero potem wyszedłem.
Ha hah ha nawet nie myślę o tym, co by się stało gdyby ich ten ktoś przyłapał ;)
OdpowiedzUsuńBoże, znam ten ból. Sama kiedyś zaliczyłam taką wtopę. TT^TT ;3 Króciutkie ale z sensem. <3
OdpowiedzUsuń