czwartek, 13 grudnia 2012

Love can touch us one time. "1"



Cześć ! ^-^
Pierwsza część ,, Love can touch us one time "
Miłego czytania :3


***
Ciągnący się park. Droga, a raczej dróżka, zlepiona z przeróżnych kamieni. Drzewa. Krzewy. Ptaki, a na końcu tego raju - Budynek. Tak, budynek ogrodzony metalowym płotem, w małe kratki no i brama, wielka, otwarta brama. Budynek koloru białego z brązowymi oknami, drzwiami wejściowymi i innymi. - Tak ma wyglądać moja nowa szkoła! - Pomyślałem, obracają kartkę w drugą stronę. Ta kartka? To nic innego jak mapa, którą miałem się posłużyć by dojść do szkoły. Mojej nowej szkoły. Problem w tym, że nie za za bardzo wiedziałem jak się tym posługiwać. - Z tego co tu wyczytałem, to szkoła powinna znajdować się..- Zacząłem obracać kartką we wszystkie strony.- Tu..- Spojrzałem przed siebie. Moim oczom ukazała się jakaś.. prawdę mówią, rudera. Nie no nie przesadzajmy, jednak daleko to się ma do moich wyobrażeń. Budynek był szary, nie miał wokół zbyt dużo wolnego miejsca, był ogrodzony płotem i owszem, była również brama. A co do budynku to miał prosty dach, ta szkoła ogólnie miała kształt prostokąta, a w oknach na parterze miała kraty. Jak w więzieniu jakimś!

Wszedłem do środka i od razu zaatakował mnie hałas wywołany przez uczniów. Szmery, szepty. Pałętałem się po korytarzach z zamiarem odnalezienia mojej klasy.
- Nowy!? - Usłyszałem za sobą czyiś głos.
- Do mnie mówisz? - Zapytałem z lekkim zdziwieniem.
- Nie, do ściany.
- Aha. Miłej pogawędki z ścianą - Zachichotałem i odwróciłem się z zamiarem odejścia.
- Poczekaj ! - Złapał mnie za ramię. - Nie odpowiedziałeś na moje pytanie..
- Tak, jestem tutaj nowy. - Westchnąłem. Nie paliłem się do rozmowy z nim.
- Która klasa? - Znowu rzucił pytaniem.
- Druga.. - Wywróciłem oczyma, jednak chłopak tego nie widział.
- Idziesz tamtędy - Odwrócił swój palec w przeciwnym kierunku, niż ten w którym szedłem - Potem w prawo i ostatnia klasa po lewej..
- Ja to wiedziałem. Szukałem tu tylko czegoś - Skłamałem, udając, że daję sobie radę w nowej szkole.
- Mhm, pewnie. - Zachichotał

* Kai *

Chłopak nie był zbyt rozmowny, mimo to było w nim coś, co odróżniało go od reszty. Nie dam mu za wygraną - Jak się nazywasz ? - Zapytałem.
- Takan.. - Dzwonek - Wybacz, muszę iść na lekcje! - Zanim zdążyłem coś powiedzieć, niższy zniknął już w następnym korytarzu - Huh?

* Takanori *
- Dziwny jakiś ten koleś - Złapałem za swoją torbę, która zdążyła mi spaść kiedy wbiegałem do sali. Wzrokiem wyłapałem wolną ławkę na tyłach przy oknie. Podszedłem i już chciałem usiąść, kiedy.. - Hej hej, sorry dziewczynko. To moja ławka - Przed sobą ujrzałem wyższego i znacznie grubszego od siebie kolesia, który obrzydliwie żuł gumę, mlaskając przy tym we wszystkie strony. Nie wyglądało, żebym przypadł mu do gustu. Zrobiłem tylko minę "Wtf !?" i przesiadłem się ławkę dalej. Nie miałem zamiaru wdawać się w bijatyki od początku roku szkolnego, do tego z jakimś grubasem. Nigdy nie lubiłem agresji.
- Dzień dobry wszystkim! - Do sali wszedł nauczyciel, obdarowując nas przy tym uśmiechem.
- Siemano! - Po klasie rozszedł się komentarz skierowany do nauczyciela. - Akira masz coś jeszcze do powiedzenia!? - Ryknął nauczyciel.
 Naprawdę tutaj sami niewychowani ludzie!
 - Dzień dobry - Powiedziałem. Nauczyciel uśmiechnął się do mnie, a resztę klasy zmroził groźnym spojrzeniem.
- Buli, nie żuj gumy! - Krzyknął wychowawca.
- Bo co? - Warknął ten sam grubas co nazwał mnie ,,dziewczynką", pf. Więc na niego mówią ,,Buli"? Nawet nauczyciel?
- Bo za rok znowu spotkamy się w tej samej klasie - Uśmiechnął się starszy pan.
Ciekawe ile razy już nie przeszedł.. Do tego siedział z tym całym ,,Akirą" w jednej ławce.
Chłopak splunął gumą na rękę i wlepił ją pod ławkę.
- Koleś, nie wiesz jak wygląda kosz?! - Zapytałem z obrzydzeniem patrząc na to co zrobił Buli.
- On może i nie wie, ale Ty zaraz możesz się dowiedzieć, jak będziesz w nim nurkował! - Warknął Akira. W ten oto sposób wdałem się z nimi w bardzo ,,inteligentną" dyskusję, którą przerwał nam nauczyciel - Nie macie kiedy rozmawiać!?
- Eh - Westchnąłem - Przepraszam bardzo.
- Nie widziałem Cię tu wcześniej - Przyjrzał mi się - Nowy jesteś?
Wszystkie oczy skierowane teraz były na mnie - Hai - Wstałem - Jestem Takanori. Matsumoto Takanori. - Dodałem.
- No proszę! - Podszedł bliżej - Pierwszy dzień i już poznajesz kolegów, tak? - Zerknął na Buliego i Akirę, ale zaraz potem znowu na mnie.
Chciałem się wytłumaczyć, ale żadna sensowna wymówka nie przyszła mi do głowy - Dobra, siadaj - Powiedział, wracając do swojego biurka. Usiadłem w ławce próbując nie zasnąć tej lekcji, kiedy omawialiśmy sprawy organizacyjne.
- To by było na tyle, możecie się spakować - Rzucił nauczyciel, tym samym chowając coś do szuflady swojego biurka.

Wtedy dopiero obudziło się we mnie życie. Rozległ się dzwonek, zabrałem torbę i wyszedłem razem z innymi uczniami. Zrobiło mi się głupio, kiedy przypomniałem sobie sytuację sprzed godziny, kiedy to pewien uczeń zaczepił mnie na korytarzu. Spławiłem go i zwiałem na lekcje, nawet się nie przedstawiając. Postanowiłem to odkręcić. Zamierzałem znaleźć chłopaka w celu złożenia przeprosin. Błąkałem się między korytarzami szukając znanej mi już brązowej czupryny, jednak na nic. Nigdzie go nie było. Zrezygnowany, usiadłem na parapecie, przy klasie, w której zaraz miała odbyć się matematyka.

- O, jesteś! - Usłyszałem znany mi głos - Szukałem Cię.
Odwróciłem głowę na chwilę przerywając patrzenie w krajobraz za oknem - Znowu mnie śledzisz? - Zaśmiałem się - Też Cię szukałem.
- Coś Ci się stało? Czemu wtedy uciekłeś?
- Nie, nic. Właśnie o to chodzi.. Chciałem za to przeprosić. Głupio wyszło, nie gniewasz się?
- Niee, pod jednym warunkiem ! - Uśmiechnął się chytrze, jakby obmyślał jakiś plan.
- Słucham Cię. Czego sobie życzysz? - Splotłem ręce na klatce piersiowej, unosząc pytająco brwi. Na mojej twarzy gościł mimowolny uśmiech.
- Dasz się dzisiaj zaprosić do parku? Wydajesz się ciekawą osobą do poznania - Zapytał z nadzieją w oczach.
Spuściłem wzrok, którym sekundę później powędrowałem znowu na okno. Uśmiech zniknął mi z twarzy. Całkowicie zignorowałem to, że chłopak dalej tu stoi i oczekuje mojej odpowiedzi. Przypomniałem sobie wszystkie te chore sytuacje z przedszkola, podstawówki i nawet gimnazjum. Nigdy nie byłem lubiany. Nawet nie wierzyłem w przyjaźń. Od zawsze "wolałem" być samotnikiem, a przynajmniej zdawało mi się, że wolę. Tak mi, chyba, było dobrze. Przyzwyczaiłem się do mojej ,,inności" i po prostu ją zaakceptowałem.
- To jak? - Chłopak dał znać, że nadal tu stoi.
- Wybacz, ale nic z tego - mruknąłem, zabierając się z parapetu.
- Czekaj. Znowu to robisz! Czemu taki jesteś!? Czemu? Może mnie oświecisz, co? - Jego głos stał się ostrzejszy - Wiesz co? Dziwny jesteś - walnął
Dziwny jesteś. Dziwny jesteś ! Dziwny jesteś ! - Te 2 słowa, prawie niczym się nie wyróżniające, wywołały u mnie tyle wspomnień. W poprzedniej szkole były one codziennością.
- Nic o mnie nie wiesz !  - Warknąłem - Nic - Dodałem znacznie ciszej.
Miałem łzy w oczach, było mi wszystko jedno. Odwróciłem się i odszedłem.
- Wiem tyle, ile wiedzieć powinienem - Mruknął - Jak zmienisz zdanie, zadzwoń - Wcisnął mi jakąś kartkę do kieszeni. Nawet na niego nie spojrzałem. Odszedłem.

Minutę później był dzwonek. Przetrwałem tą lekcję jak pięć kolejnych, które ciągnęły się niemiłosiernie.  Ostatkami sił wydostałem się z szkoły, udając się w kierunku domu. Założyłem słuchawki wsłuchując się w głośne brzmienia, ręce włożyłem do kieszeni. 25 minut później stałem przed moim domem, który zamieszkiwałem tak naprawdę od niedawna.
Wszedłem do środka, witając się z babcią krótkim buziakiem w policzek.
- I jak było, Takanori!? Opowiadaj. Masz jakichś kolegów? Jak nauczyciele!? A ładna szkoła? - Zarzuciła mnie pytaniami z uśmiechem, jakby nie mogła doczekać się odpowiedzi.
- Tak babciu, mam masę kolegów - Odpowiedziałem - Jak zawsze - Szepnąłem tak cicho, że chyba nie usłyszała. - No a jak nauczyciele, szkoła?
- Szkoła na zewnątrz wyglądała trochę przerażająco, ale w środku nie jest źle - Przyznałem - A co do nauczycieli, to wywarli na mnie całkiem dobre wrażenie - Usiadłem w kuchni, na krześle znajdującym się tuż przy drzwiach. - No to się cieszę - Pocałowała mnie w czoło i podała kubek ciepłej herbaty. Posłałem jej uśmiech, chwilę później smakując owocowego napoju.
- Wiesz babciu, jestem trochę zmęczony, pójdę do siebie - Rzuciłem, wstając z krzesła i zabierając swoją herbatkę.
- No idź, idź. Odpocznij sobie - Rzuciła z uśmiechem już nawet na mnie nie zerkając.

Wszedłem do swojego pokoju, odkładając kubek  na biurko. Miałem zamiar przebrać się w coś wygodnego i przespać cały dzień. Ściągnąłem bluzę, gdy wypadła z niej jakaś mała kartka - No tak. To numer tego bruneta z szkoły. Nie wiem po co, ale zapisałem jego numer w telefonie, podpisując "ten z szkoły", gdyż nawet nie miałem okazji poznać jego imienia.

Trochę głupio się zachowałem. Może powinienem dać mu szansę? Po jakichś 45 minutach wahania chwyciłem telefon i postanowiłem zadzwonić.
- Moshi moshi - Usłyszałem głos w telefonie.
- E, cześć - Tu na chwilę się zaciąłem nie wiedząc jak go nazwać. Nieważne - Może jednak chciałbyś się spotkać? - Kontynuowałem. Nie wiedziałem czy po tym co się wydarzyło będzie chciał się spotkać. Sądziłem, że wie, kto do niego dzwoni.
- Ah, to Ty! Oczywiście! To może dzisiaj o.. 18?
- Spotkajmy się w parku - Rzuciłem jeszcze, pożegnałem się i rozłączyłem.
Miałem jeszcze dużo czasu, więc postanowiłem się zdrzemnąć.
Ustawiłem budzik na 17.00, żeby mieć czas na przygotowanie się. Upiłem jeszcze zimnej już herbaty, założyłem podkoszulek po czym rzuciłem się na łóżko i zasnąłem.

***
Obudził mnie ten znienawidzony przeze mnie dźwięk budzika. Zsunąłem się z łóżka, spoglądając jeszcze na zegar stojący obok, na małej półce nocnej. Wskazywał on godzinę 17.40 ! Wtf !? Cholerny budzik, czasu liczyć nie umie!? Wstałem jak poparzony i uwinąłem się w jakieś 17 minut, nie wiem jak to zrobiłem, gdyż zawsze zajmuje mi to minimum 40, ale ok. Pożegnałem się z babcią i wparowałem z domu jak dziki, w końcu zostały mi 3 minuty na dojście, a raczej dobiegnięcie do parku. Jakieś 10 minut później się w nim znajdowałem. Zauważyłem chłopaka, z którym się umówiłem i już z daleka biegnąc wysyłałem mu przepraszające spojrzenia.
- Prze.. przepra - szam za... spóź nienie ! - Wydukałem, ledwo łapiąc oddech - Budzik mi nie zadzwonił - Tłumaczyłem się.
- Rozumiem. Nic się takiego nie stało.. - Uśmiechnął się przyjaźnie - Cieszę się, że zdecydowałeś się przyjść.
- Myślałem, że mogłeś pomyśleć, że Cię wystawiłem po tym co było w szkole..
- Oh, nie, nie myślałem tak, a o tym co było w szkole, może zapomnijmy, co? A tak w ogóle to jestem Yutaka Tanabe, dla przyjaciół Kai - Wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Hm, dobrze. Takanori - Przedstawiłem się - Matsumoto Takanori - Uścisnąłem dłoń - Dla przyjaciół.. Takanori - Zrobiłem głupią minę, śmiejąc się.
- Miło poznać Takanori, Matsumoto Takanori, dla przyjaciół Takanori - Zaśmiał się, podobnie jak ja - To gdzie chciałbyś pójść? - Spytał
- Możemy po prostu posiedzieć tu na ławce ? - Zaproponowałem
- Możemy - Usiedliśmy na ławce. Zacząłem się rozglądać, podnosząc głowę lekko do góry, naprawdę tu pięknie, zauważyłem.
- To może opowiesz jak znalazłeś się u nas w szkole?
Skierowałem na niego wzrok. Momentalnie posmutniałem, przypominając sobie prawdziwy powód mojej przeprowadzki - Hm, przeprowadziłem się tydzień temu do babci, tutaj, w Tokyo. Wcześniej mieszkałem na przedmieściach - Wygiąłem lekko kąciki ust ku górze.
- Rozumiem. Przeprowadziłeś się tu z rodziną?
,, Jaką rodziną " - Pomyślałem - Moją rodziną jest babcia, moi rodzice.. Oni.. Nie żyją. A z bratem nie mam najlepszych kontaktów. - Powiedziałem
- Oh, Takanori, przepraszam Cię. Nie wiedziałem.. , mogę wiedzieć jak to się stało?
- Nie przepraszaj, bo nie ma za co. Hm, Kiedy byłem mały, zginął mi ojciec, miał wypadek samochodowy, ja i matka kiedy dowiedzieliśmy się, że nie ma dla niego szans bardzo to przeżyliśmy. Prawdę mówiąc było mi ciężko, jak na chłopca, który nie jest do końca świadomy powagi sytucji. Na szczęście w szkole miałem jednego takie mojego przyjaciela. Zawsze podnosił mnie na duchu. Pech jednak chciał, że okazał się być fałszywy, dlatego to moje zachowanie wobec Ciebie.. Rozumiesz? Do tego ta śmierć ojca. Zamknąłem się w sobie. Zostałem tak zwanym ,,samotnikiem" Nigdy nie miałem kolegów.. Śmiali się ze mnie. Powtarzali, że jestem dziwny. Gdy byłem starszy, uświadomiłem sobie, że wolę chłopców, zacząłem się malować i nie przepadałem za sportem. to ich tak cholernie mocno bolało, że postanowili zrobić sobie ze mnie zwykłego "kozła ofiarnego" W domu atmosfera zawsze była napięta i chociaż mama zawsze powtarzała, że nic jej nie jest, wiedziałem, że kłamie. Miesiąc temu ona.. - Łzy napłynęły mi do oczu i głos całkowicie mi się zmienił - Popełniła samobójstwo - dokończyłem. Zwinąłem się w kulkę i schowałem twarz między kolana - Tak bardzo mi jej brakuje - Rozpłakałem się jak dziecko, któremu odmawia się lizaka.
- Spokojnie Taka, wiem co czujesz. Koledzy wmówili Ci, że jesteś gorszy, poprzez to wszystko, ale to nieprawda, rozumiesz? - Objął mnie w przyjacielskim geście.
- W-wiem to - Skłamałem.

Trwaliśmy w ciszy, Yutaka wiedział kiedy nic nie mówić, a tylko być. To w nim lubiłem chyba najbardziej. Gdy już się uspokoiłem..
- Ćśśi, słyszysz Kai? - Rzuciłem, wsłuchując się w czyjeś odgłosy.
- Faktycznie, kogoś słychać. Pójdę to sprawdzić. Zostań - Wstał z ławki. Złapałem go za nadgarstek - Nie, Kai. Idę z Tobą. Schowaliśmy się w krzakach, podglądając, nie mogłem uwierzyć w to co widziałem ! Okazało się, że ..

***
Ok, ok, ok. Zdaję sobie z tego sprawę, że chyba nikt tego nie czyta, ale jeśli akurat, to proszę zostawić komentarz. Między innymi dlatego, że następną notkę dodam po 3 komentarzach - Tak, wiem. Dużo XD Ale na początek zawsze coś. :3

5 komentarzy:

  1. Więcej! Ja chcę więeeeej *3*

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwww.! *v* Kawaiiii.! =^-^=
    Chce wedzieeeć ktoo taaaam byyył.! *oo*
    Piiisz szyyyybciej i weeeny rzyczęęę.! *^*
    Więceeeej.! Chceeee więceeej.! ^3*

    OdpowiedzUsuń
  3. A więc jestem nikim! :D
    Bieednyyy Takuś. Chodź ja Cię przytulę i pogłaszczę...
    Kai na początku, po tym "jesteś dziwny" mnie wkurzył... Tak trochę
    A Rei niech się hamuje, bo dostanie klaspa!
    Kto tam był? Powiec! Powiec! Powiec! Powiec! Albo lepiej-NAPISZ!!!
    Obrałaś ciekawą koncepcję. Jakoże za sekunde dodam 3 komcio domagam się jak najszybciej kolejnego rozdziału... Ale ze mnie wrednota ;d
    Chcem więcej! Szyb-ko! Szyb-ko! Szyb-ko!
    Duuuużoooo Weeenyyy!
    ~Chizuru

    OdpowiedzUsuń
  4. Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, jaramsięjakpochodnia. *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to nikt nie czyta ?! *śmiech* Czekam na więcej *.*

    OdpowiedzUsuń