sobota, 22 grudnia 2012

Dalekie Zbliżenia. 1.

No cześć. :D
Za pomocą Omitsu dostałam weny i napisałam pierwszy rozdział nowego powiadania. 
Nie wiem czy Wam się spodoba, ale co tam. 
Paring: ReitaxKai; RukixReita;
Krótko o fabule: Akcja zaczyna się na pogrzebie jednego z członków zespołu. Akira zostaje i zaczyna wszystko wspominać; od młodości po samą śmierć. 
Zapraszam do lektury. :D

~~~~

              -Chodź Akira, idziemy- poczułem delikatny dotyk ręki Uruhy na swoim barku. Łzy zamazały mi cały obraz tak, więc nie widzę niczego innego oprócz kolorowych, mieniących się plam.
-Idźcie. Ja was dogonię. Chciałbym ostatni raz się pożegnać z Takanorim.- odparłem po krótkiej ciszy dusząc w sobie płacz.
- Ok. Jakby co czekamy przy samochodzie.- powiedział z troską w głosie i odszedł. Usiadłem na ławce obok grobu zasłanego kwiatami i zniczami. Prawie nie widać tabliczki z napisem „Matsumoto Takanori”. Głośno westchnąłem powstrzymując się od wybuchu płaczem.
- Pamiętasz jak pierwszy raz się spotkaliśmy? - mówiłem pod nosem patrząc na tablicę z jego imieniem i nazwiskiem. Wiem, że Ruki mnie słyszy, ale nie może mi odpowiedzieć. Wiem, że gdzieś tam stoi i mnie obserwuje. Zaśmiałem się bez krzty wesołości.- Tak, tak. To było wtedy na koncercie. Mieliśmy jakieś siedemnaście lat...
       ***
                     -Wow ! Muzykę mają genialną ! A zespół jak zawsze wygląda świetnie !- odezwał się do mnie niski chłopak z brązową czupryną i lekko pomalowanymi oczami. Przykuł moją uwagę.
- Uwielbiam ich ! - wykrzyczałem do nieznajomego.
- Ja też ! Jestem na prawie każdym ich koncercie, mam każdą płytę i znam ich piosenki na pamięć !
- No nieźle!
- Ale ja jestem nie kulturalny. - uderzył się otwartą dłonią w czoło.- Jestem Takanori Matsumoto, ale możesz mi mówić Ruki.- energicznie wyciągnął do mnie rękę.
- Nazywam się Akira Reita Suzuki- uścisnąłem dłoń- Miło cię poznać, Ruki.
- Mi również.
         ***
                              -Byłeś wtedy taki szczęśliwy. Polubiłem cię i wiedziałem, że zostaniemy przyjaciółmi.
         ***
         - Hej, Ruki !- odwróciłem się gwałtownie, w naszą stronę szło dwóch chłopaków.
- Cześć ! - wykrzyczał jeden z nich- My się chyba nie znamy- zwrócił się do mnie z szyderczym uśmiechem.
- Nie zdaje mi się. - uśmiechnąłem się przyjacielsko.- Jestem Reita.
- Ja jestem Uruha a to jest Aoi.- wskazał ręką na czarnowłosego.
- Miło was … - wtem na moje plecy naskoczył mój przyjaciel, Kai. Zatoczyłem się do tyłu i obaj upadliśmy na ziemię. Nowi koledzy zaczęli się cicho śmiać.
- O-ha-yo Aki- kun ! - wydarł mi się wprost do ucha.- Oo.. Widzę, że masz nowych kolegów.- wstał, otrzepał pośladki i zaraz podał mi rękę żeby mi pomóc. Skorzystałem z pomocy.
- Tak jakby. To jest Ruki, to Aoi, a to Uruha.- wymieniłem imiona każdego po kolei wskazując na nich głową.- A to chłopaki mój przyjaciel,Yutaka.
          ***
            -I tak oto się poznaliśmy. Wówczas byłam razem z Tanabe, ale nie chciałem wam o tym powiedzieć. Bałem się, że nas wyśmiejecie, bo przecież geje są „inni”.
    ***
            Koncert się zakończył, pożegnaliśmy się i wszyscy rozeszli się w swoje strony. Wracałem do domu z Kai'em.
- Fajni ci chłopacy, nie?- zagadałem. Schowałem ręce w kieszenie skórzanej kurtki, a twarz zakryłem szalikiem.
- No nawet. - odpowiedział bez żadnych emocji. Prychnąłem na niego i szturchnąłem go łokciem, aż się zachwiał i roześmiał.
- Zazdrosny jesteś?- spojrzałem na niego z ukosa robiąc przebiegłą miną.
- Ja !?- poczuł się zakłopotany i zaczął się uroczo jąkać. Ja wiem jak z ludzi wydusić prawdę. - J-Ja... Wcale...- odezwał się cicho, ale z tym swoim słodkim uśmiechem i rumieńcami na twarzy. Objął mnie ramieniem i szliśmy tak w ciszy przez jakiś czas.
- Wiesz, że cię kocham?- wtuliłem się w niego, podniosłem głowę żeby spojrzeć mu w oczy, ale ten nawet na mnie nie zwrócił uwagi. Cały czas był zapatrzony w drogę. Naburmuszyłem się i skrzyżowałem ręce na piersi.
- Tak, wiem.- w końcu raczył mi odpowiedzieć. Chwycił wolną ręką moją brodę i uniósł delikatnie po czym delikatnie, ale czule musnął moją wargę. Po chwili nasz pocałunek stał się bardziej namiętny. On zawsze wiedział jak mnie pocieszyć czy uspokoić. Smak jego ust mnie odłużał. Był jak narkotyk. Po jednym spróbowaniu chciało się więcej i więcej. Gdy się ode mnie oderwał chwyciłem go za bluzę i przyciągnąłem do siebie żeby znowu mnie pocałował i znowu, i jeszcze raz. Z romantycznej chwili wyrwał nas krzyk starszej osoby.
- Obrzydliwe ! Za moich czasów to było nie-do-pu-szczal-ne ! Młodzież teraz schodzi na psy ! - roześmialiśmy się razem. Znów objął mnie ramieniem i ruszyliśmy dalej.
Szliśmy ciągnącymi się ulicami Tokio, które o tej porze były całkiem puste. Tylko raz po raz przejechał jakiś samochód. Światła oświetlały nam drogę do domu. Przeszliśmy przez ciemny i straszny park, w którym można było usłyszeć przeraźliwe odgłosy i niemal poczuć się jak w tanim horrorze. W końcu dotarliśmy do mnie pod dom. Na pożegnanie mocno mnie objął i pocałował we włosy. Po czasie, niechętnie mnie puścił i pomachał na pożegnanie. Wszedłem po schodach i nadusiłem klamkę. Drzwi były zamknięte, czyli rodzice śpią. Wyjąłem telefon z kieszeni, była godzina 237. Nie dziwię się, ale mówili, że będą czekać. Nie chciałem ich budzić, więc zacząłem szukać kluczy po kieszeniach. Zobaczyłem w kurtce, spodniach, bluzie – nie było. No super ! Musiałem je gdzieś zgubić. Rodzice mnie pewnie zabiją. Czwarty raz w tym miesiącu będą zmuszeni wymienić zamki! A przez kogo !? Przez genialnego Akirę! Poczułem wibracje telefonu. Wyjąłem go ponownie z kieszeni i odczytałem sms'a od Tanabe.
Przyjdz o 15 do mnie. Kocham Cie i spij dobrze.<3
Uśmiechnąłem się sam do siebie i schowałem telefon. Począłem znowu szukać kluczy. Zobaczyłem pod wycieraczkę, w doniczkę z jakimiś paprotkami, pod odwróconą miskę kota i jeszcze raz wróciłem do kurtki, aby się upewnić czy na pewno ich nie mam. Nie zostawili mi kluczy! Jak ja mam teraz do jasnej cholery wejść do mieszkania żeby się wyspać !? Ja się pytam jak !? Olśniło mnie. Okno balkonowe było otwarte, więc nie powinno być problemu z dostaniem się do pokoju. Zacząłem wdrapywać się po drabinie. Znalazłem się na wysokości balkonu, ale było trochę daleko żeby po prostu przejść. Z moją świetną koordynacją ruchową, nie powinno być problemu. Raz, dwa, trzy- skok ! Nastała ciemność...

~~~~

Wiem, że krótkie, ale co tam. :]] Proszę o szczere opinie w komentarzach.
Wiem, że i tak nikt nie czyta, ale warto spróbować, trzy komentarze i pojawia sie następny rozdział, już mam go prawie skończonego. :D
~Misaki. 

7 komentarzy:

  1. Jak na razie pomysł wydaje się być ciekazwy, tylko... Zabiłaś Goooo!!! Zabiłaś Takanoriego!!!
    Tak nie wolno! Teraz mi będzie.smuutnoo
    Biedny Rei zrobił sobie ku-ku :c Niech Taka go opatrzy,ploooosięęę?
    Czekam na nexta, jak i kolejną część ' Love can touch us one time'. Nie każ długo czekać
    Pozdrawiam
    Chizuru

    OdpowiedzUsuń
  2. No weszłam na twojego bloga i dziękuję za otagowanie^^ powiem tak: prawie zaczęłam płakać, kiedy na początku napisałaś że Ruki nie żyje to dla mnie było szokiem rozdział fajnie się zapowiada powiadamiaj mnie i czekam na next pozdrawiam^^

    http://the-gazette-story.blogspot.com/ byłaś na moim blogu ale tym razem zapraszam do przeczytania 1 rozdziału^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za otagowanie bloga i wbiłam aby looknąć jakie opowiadanko piszesz^^ i powiem tak : podoba mi się tylko zszokowało mnie że Ruks nie żyje to smutne :c rozdział jest naprawdę ciekawy i fajnie się zapowiada i czekam na next.
    p. s powiadamiaj mnie o new notkach na gg : 45550260


    http://the-gazette-story.blogspot.com/ na tym blogu u mnie byłaś tak więc zapraszam do przeczytania 1 rozdziału^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Kai x Reita. Ohydne. To teraz czekam na te Reituki ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, ja nie mówie że źle bo yaoi, tylko ze nie lubię tego paringu, żeby nie było c:

      Usuń
    2. Jednak najlepszy paring to Reituki. *o*

      Usuń