No cześć. :D
Za pomocą Omitsu dostałam weny i napisałam pierwszy rozdział nowego powiadania.
Nie wiem czy Wam się spodoba, ale co tam.
Paring: ReitaxKai; RukixReita;
Krótko o fabule: Akcja zaczyna się na pogrzebie jednego z członków zespołu. Akira zostaje i zaczyna wszystko wspominać; od młodości po samą śmierć.
Zapraszam do lektury. :D
~~~~
-Chodź Akira, idziemy- poczułem
delikatny dotyk ręki Uruhy na swoim barku. Łzy zamazały mi cały
obraz tak, więc nie widzę niczego innego oprócz kolorowych,
mieniących się plam.
-Idźcie. Ja was dogonię. Chciałbym
ostatni raz się pożegnać z Takanorim.- odparłem po krótkiej
ciszy dusząc w sobie płacz.
- Ok. Jakby co czekamy przy
samochodzie.- powiedział z troską w głosie i odszedł. Usiadłem
na ławce obok grobu zasłanego kwiatami i zniczami. Prawie nie widać
tabliczki z napisem „Matsumoto Takanori”. Głośno westchnąłem
powstrzymując się od wybuchu płaczem.
- Pamiętasz jak pierwszy raz się
spotkaliśmy? - mówiłem pod nosem patrząc na tablicę z jego
imieniem i nazwiskiem. Wiem, że Ruki mnie słyszy, ale nie może mi
odpowiedzieć. Wiem, że gdzieś tam stoi i mnie obserwuje. Zaśmiałem
się bez krzty wesołości.- Tak, tak. To było wtedy na koncercie.
Mieliśmy jakieś siedemnaście lat...
***
-Wow ! Muzykę mają
genialną ! A zespół jak zawsze wygląda świetnie !- odezwał się
do mnie niski chłopak z brązową czupryną i lekko pomalowanymi
oczami. Przykuł moją uwagę.
- Uwielbiam ich ! -
wykrzyczałem do nieznajomego.
- Ja też ! Jestem na prawie
każdym ich koncercie, mam każdą płytę i znam ich piosenki na
pamięć !
- No nieźle!
- Ale ja jestem nie
kulturalny. - uderzył się otwartą dłonią w czoło.- Jestem
Takanori Matsumoto, ale możesz mi mówić Ruki.- energicznie
wyciągnął do mnie rękę.
- Nazywam się Akira Reita
Suzuki- uścisnąłem dłoń- Miło cię poznać, Ruki.
- Mi również.
***
-Byłeś wtedy taki
szczęśliwy. Polubiłem cię i wiedziałem, że zostaniemy
przyjaciółmi.
***
- Hej, Ruki !- odwróciłem
się gwałtownie, w naszą stronę szło dwóch chłopaków.
- Cześć ! - wykrzyczał
jeden z nich- My się chyba nie znamy- zwrócił się do mnie z
szyderczym uśmiechem.
- Nie zdaje mi się. -
uśmiechnąłem się przyjacielsko.- Jestem Reita.
- Ja jestem Uruha a to jest
Aoi.- wskazał ręką na czarnowłosego.
- Miło was … - wtem na
moje plecy naskoczył mój przyjaciel, Kai. Zatoczyłem się do tyłu
i obaj upadliśmy na ziemię. Nowi koledzy zaczęli się cicho śmiać.
- O-ha-yo Aki- kun ! - wydarł mi się
wprost do ucha.- Oo.. Widzę, że masz nowych kolegów.- wstał,
otrzepał pośladki i zaraz podał mi rękę żeby mi pomóc.
Skorzystałem z pomocy.
- Tak jakby. To jest Ruki,
to Aoi, a to Uruha.- wymieniłem imiona każdego po kolei wskazując
na nich głową.- A to chłopaki mój przyjaciel,Yutaka.
***
-I tak oto się poznaliśmy.
Wówczas byłam razem z Tanabe, ale nie chciałem wam o tym
powiedzieć. Bałem się, że nas wyśmiejecie, bo przecież geje są
„inni”.
***
Koncert się zakończył,
pożegnaliśmy się i wszyscy rozeszli się w swoje strony. Wracałem
do domu z Kai'em.
- Fajni ci chłopacy, nie?-
zagadałem. Schowałem ręce w kieszenie skórzanej kurtki, a twarz
zakryłem szalikiem.
- No nawet. - odpowiedział
bez żadnych emocji. Prychnąłem na niego i szturchnąłem go
łokciem, aż się zachwiał i roześmiał.
- Zazdrosny jesteś?-
spojrzałem na niego z ukosa robiąc przebiegłą miną.
- Ja !?- poczuł się
zakłopotany i zaczął się uroczo jąkać. Ja wiem jak z ludzi
wydusić prawdę. - J-Ja... Wcale...- odezwał się cicho, ale z tym
swoim słodkim uśmiechem i rumieńcami na twarzy. Objął mnie
ramieniem i szliśmy tak w ciszy przez jakiś czas.
- Wiesz, że cię kocham?-
wtuliłem się w niego, podniosłem głowę żeby spojrzeć mu w
oczy, ale ten nawet na mnie nie zwrócił uwagi. Cały czas był
zapatrzony w drogę. Naburmuszyłem się i skrzyżowałem ręce na
piersi.
- Tak, wiem.- w końcu
raczył mi odpowiedzieć. Chwycił wolną ręką moją brodę i
uniósł delikatnie po czym delikatnie, ale czule musnął moją
wargę. Po chwili nasz pocałunek stał się bardziej namiętny. On
zawsze wiedział jak mnie pocieszyć czy uspokoić. Smak jego ust
mnie odłużał. Był jak narkotyk. Po jednym spróbowaniu chciało
się więcej i więcej. Gdy się ode mnie oderwał chwyciłem go za
bluzę i przyciągnąłem do siebie żeby znowu mnie pocałował i
znowu, i jeszcze raz. Z romantycznej chwili wyrwał nas krzyk
starszej osoby.
- Obrzydliwe ! Za moich
czasów to było nie-do-pu-szczal-ne ! Młodzież teraz schodzi na
psy ! - roześmialiśmy się razem. Znów objął mnie ramieniem i
ruszyliśmy dalej.
Szliśmy ciągnącymi się
ulicami Tokio, które o tej porze były całkiem puste. Tylko raz po
raz przejechał jakiś samochód. Światła oświetlały nam drogę
do domu. Przeszliśmy przez ciemny i straszny park, w którym można
było usłyszeć przeraźliwe odgłosy i niemal poczuć się jak w tanim horrorze. W końcu dotarliśmy do mnie
pod dom. Na pożegnanie mocno mnie objął i pocałował we włosy.
Po czasie, niechętnie mnie puścił i pomachał na pożegnanie.
Wszedłem po schodach i nadusiłem klamkę. Drzwi były zamknięte,
czyli rodzice śpią. Wyjąłem telefon z kieszeni, była godzina
237. Nie dziwię się, ale mówili, że będą czekać.
Nie chciałem ich budzić, więc zacząłem szukać kluczy po
kieszeniach. Zobaczyłem w kurtce, spodniach, bluzie – nie było.
No super ! Musiałem je gdzieś zgubić. Rodzice mnie pewnie zabiją.
Czwarty raz w tym miesiącu będą zmuszeni wymienić zamki! A przez
kogo !? Przez genialnego Akirę! Poczułem wibracje telefonu.
Wyjąłem go ponownie z kieszeni i odczytałem sms'a od Tanabe.
Przyjdz
o 15 do mnie. Kocham Cie i spij dobrze.<3
Uśmiechnąłem się sam do siebie i schowałem telefon.
Począłem znowu szukać kluczy. Zobaczyłem pod wycieraczkę, w
doniczkę z jakimiś paprotkami, pod odwróconą miskę kota i
jeszcze raz wróciłem do kurtki, aby się upewnić czy na pewno
ich nie mam. Nie zostawili mi kluczy! Jak ja mam teraz do jasnej
cholery wejść do mieszkania żeby się wyspać !? Ja się pytam jak
!? Olśniło mnie. Okno balkonowe było otwarte, więc nie powinno
być problemu z dostaniem się do pokoju. Zacząłem wdrapywać się
po drabinie. Znalazłem się na wysokości balkonu, ale było trochę
daleko żeby po prostu przejść. Z moją świetną koordynacją
ruchową, nie powinno być problemu. Raz, dwa, trzy- skok ! Nastała
ciemność...
~~~~
Wiem, że krótkie, ale co tam. :]] Proszę o szczere opinie w komentarzach.
Wiem, że i tak nikt nie czyta, ale warto spróbować, trzy komentarze i pojawia sie następny rozdział, już mam go prawie skończonego. :D
Wiem, że i tak nikt nie czyta, ale warto spróbować, trzy komentarze i pojawia sie następny rozdział, już mam go prawie skończonego. :D
~Misaki.
Jak na razie pomysł wydaje się być ciekazwy, tylko... Zabiłaś Goooo!!! Zabiłaś Takanoriego!!!
OdpowiedzUsuńTak nie wolno! Teraz mi będzie.smuutnoo
Biedny Rei zrobił sobie ku-ku :c Niech Taka go opatrzy,ploooosięęę?
Czekam na nexta, jak i kolejną część ' Love can touch us one time'. Nie każ długo czekać
Pozdrawiam
Chizuru
No weszłam na twojego bloga i dziękuję za otagowanie^^ powiem tak: prawie zaczęłam płakać, kiedy na początku napisałaś że Ruki nie żyje to dla mnie było szokiem rozdział fajnie się zapowiada powiadamiaj mnie i czekam na next pozdrawiam^^
OdpowiedzUsuńhttp://the-gazette-story.blogspot.com/ byłaś na moim blogu ale tym razem zapraszam do przeczytania 1 rozdziału^^
Dzięki za otagowanie bloga i wbiłam aby looknąć jakie opowiadanko piszesz^^ i powiem tak : podoba mi się tylko zszokowało mnie że Ruks nie żyje to smutne :c rozdział jest naprawdę ciekawy i fajnie się zapowiada i czekam na next.
OdpowiedzUsuńp. s powiadamiaj mnie o new notkach na gg : 45550260
http://the-gazette-story.blogspot.com/ na tym blogu u mnie byłaś tak więc zapraszam do przeczytania 1 rozdziału^^
Kai x Reita. Ohydne. To teraz czekam na te Reituki ;_;
OdpowiedzUsuńZnaczy, ja nie mówie że źle bo yaoi, tylko ze nie lubię tego paringu, żeby nie było c:
UsuńJednak najlepszy paring to Reituki. *o*
UsuńHaii c:
Usuń