Cześć <3 Gomen, że musieliście tak długo czekać, ale jakoś nie miałam ani czasu, ani weny na pisanie. Do tego musiałam to pisać dwa razy, bo za pierwszym się usunęło. No, ale udało mi się to skończyć, pod koniec miałam wielką wenę i mam nadzieję, że się spodoba. Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale zapomniałam XD No nic, nie będę wam truła dupy, czytajcie~
***
- Ćśśi, słyszysz Kai? - Rzuciłem, wsłuchując się w czyjeś odgłosy.
- Faktycznie, kogoś słychać. Pójdę to sprawdzić. Zostań - Wstał z ławki. Złapałem go za nadgarstek - Nie, Kai. Idę z Tobą. Schowaliśmy się w krzakach, podglądając, nie mogłem uwierzyć w to co widziałem! Okazało się, że to ten Akira stojący razem z Naokim - Bo tak właśnie ma na imię Buli. Nie byłoby w tym wszystkim nic dziwnego, gdyby nie to, że Buli podawał coś niższemu i znacznie chudszemu koledze. Coś w małym opakowaniu, białe, sypkie, ale nie wiem, do końca nie było widać co to.. O nie .. - Yutaka, powiedz mi, że to nie to o czym myślę - Zapytałem kolegę stojącego obok.
- No nie wiem, może byłbyś łaskaw się odsunąć żebym mógł zobaczyć !? - Pchnął mnie łokciem w bok, tak że upadłem na krzaki obok i zajął moje miejsce. Szkoda, miałem z niego dobry widok. Siedziałem na ziemi z ręką wysuniętą lekko do przodu - Ekhm ! - Odchrząknąłem by wreszcie spojrzał gdzie siedzę i pomógł mi wstać. Nie czekałem długo, chociaż to i tak nie to czego się spodziewałem - Takanori ! Takanori, no chodź tu! - Szepnął, ale na tyle głośno bym go usłyszał, jednak nie odwracając wzroku w moją stronę. Nie odezwałem się, udając fochniętego - No Takanori! - Wzrokiem popędził na ziemię, na której siedziałem, zrobił minę ala 'żartujesz sobie?!' i podał mi łapkę, bym się podniósł. Otrzepałem dłońmi tyłek i przysunąłem się do Tanabe by dalej podglądać chłopaków. Przysłuchiwałem się temu co mówią chłopcy, gdy Kai... - Takanori, czy to.. - Głos mu się zawiesił .. - Narkotyki ! ?
- Nie wiem, chyba tak.. Na to wygląda, a ty bądź ciszej, bo nas usłyszą ! - Walnąłem go z bara by się uspokoił, jednak nie wszystko poszło po mojej myśli. Oddał mi dwa razy mocniej, potem ja jemu, aż zaczęliśmy się szturchać jak dzieci w przedszkolu. Nagle usłyszałem czyiś krzyk
- Ej wy tam ! Nie odwracając głowy, już wiedziałem kto to.. Tak, Akira. Zapomniałem, że nadal ich podglądamy, cholera!Odwróciłem lekko wzrok, zaciskając ręce w pięść
- My ? - mruknąłem, pokazując palcem po nas dwojga.Chłopcy zbliżyli się do nas tak, że dzieliły nas już tylko jakieś dwa metry
- Nie, wróżki - Prychnął - Podsłuchujecie nas ? Chłopcy wypytywali, a ja tylko stałem i przyglądałem się na zmianę raz chłopakom, raz Kaiowi, wysyłając mu sygnały mimiką twarzy, żeby coś odpowiedział - No jasne, nie mamy już co robić- Zmierzyliśmy ich szyderczym wzrokiem, a raczej sam Kai, ja jak stałem tak stałem - Po prostu tu przechodzimy - Dodał i lekko mnie szturchnął bym udawał, że idziemy dalej, niczym turyści zwiedzający jakiś las. Ocknąłem się i już chciałem postawić krok w przeciwną stronę, gdy znowu nam nie dali żyć.
- Czyli nic nie słyszeliście? Na pewno? - Upewniał się, tym razem Naoki. Całą tą szopkę postanowiłem zakończyć ja słowami - No.. nie.
- To cześć ! - Rzuciłem jeszcze z wyszczerzem , ciągnąc Yutakę za rękę, w kierunku wyjścia z tych krzaków. Wyskoczyliśmy z nich, co musiało wyglądać dosyć śmiesznie, przebiegliśmy kawałek żeby mieć pewność, że nie zamierzają nas gonić po czym zwolniliśmy. Na dworze już się szerzyło, chociaż była dopiero godzina.. Eh, no właśnie..
- Kai.. Która godzina? - Zagadnąłem. Chociaż miałem telefon w bluzie.
- 21:38, a coś się stało, Taka? - Chłopak spojrzał na mnie przez ramię z lekką troską w głosie. Na co odpowiedziałem mu - Nie.. nic. Tak pytam. Włożyłem ręce do ciepłych kieszeni swetra polarowego. Resztę drogi już prawie się nie odzywaliśmy, nie licząc kilku komentarzy na zbędne sprawy. Gdy już doszliśmy do furtki mojego domu, zatrzymaliśmy się na chwilę
- Yutaka, myślisz, że to były narkotyki? A co jeśli oni biorą? - Spytałem nie unosząc wzroku. Byłem lekko zdezorientowany tą całą akcją i nie ukrywajmy zaskoczony, Naoki to Naoki, ale Akira? Nie wiedziałem, że on może być do tego zdolny. Nie znałem go prawie wcale, ale nie wyglądał na takiego. Może się myliłem...
- Najprawdopodobniej. Ale Taka, myślę, że to nie nasza sprawa. Chyba powinniśmy zapomnieć o tym, że to widzieliśmy - Mówił o tym z takim spokojem, nie rozumiałem go.
- Ale Kai ! Jak to nie nasza sprawa !? Jak możesz tak wgl mówić! - Wydarłem się na niego - Przecież jakby co, to jesteśmy świadkami. Może im się coś stać, nie daj Boże przedawkują.. Albo najzwyklej w świecie pójdą za to siedzieć! - Warczałem na niego, mierząc go płonącym wzrokiem
- Takanori ! - Szarpnął mnie, zarzucając ręce na moich ramionach - Uspokój się! - Dodał ciszej, zabierając swoje ciepłe ręce. Odgarnął grzywkę, po czym zaczął kontynuować, już spokojniej - Od kiedy Ci tak na nich zależy? Przecież to dwaj debile.
- Też ludzie.. - Mruknąłem, nie wiedząc jak wybrnąć. No bo przecież nie powiem, że Akira mi się podoba, jeśli w ogóle mi się podoba.
- Dobra.To co zamierzałbyś zrobić?
Załatwił mnie. Sam nie wiem. Przecież nie możemy nikomu powiedzieć, bo ich zamkną. Chłopak widząc moje zamyślenie westchnął i dodał.
- No więc widzisz. Nic. Idź już, bo babcia będzie się martwić.
- Ta - mruknąłem. Odwróciłem się na pięcie i wszedłem trzaskając przy tym niechcący furtką.
- Widzimy się jutro w szkole! - Krzyknął zanim zamknąłem drzwi. Posłałem mu uśmiech kiwając potwierdzająco głową i zamknąłem drzwi prowadzące do domu. Było cicho.. Jak zwykle. Westchnąłem kierując się do salonu, w którym pewnie czekała już zmartwiona babcia. Nie myliłem się. Starsza kobieta siedziała sobie na fotelu, oglądając akurat wiadomości.
- O, Takanori. Już jesteś. - Rzuciła oschle. Uśmiechnąłem się tylko nie chcąc ją wkurzyć żadnymi docinkami z mojej strony. Usiadłem na kanapie i zwinąłem się w kulkę jak to miałem w zwyczaju. Kobieta ściszyła wiadomości, cholera. Już wiedziałem, że ma ochotę na mnie na krzyczeć, jednak nie.
- Długo Cię nie było - Powiedziała spokojnym tonem, jednak nie patrząc na mnie nawet przez chwilę.
Długo mnie nie było !? Niecałe 4 h, no ale jak to babcia. Nie miałem zamiaru się z nią kłócić.
- Tak, wiem. Trochę się zasiedziałem - Mruknąłem , kładąc sobie głowę na kolanach.
Złapała za pilot i pogłośniła telewizor - Eh, dziecko. Nigdy więcej mnie tak nie strasz.
Tylko tyle? Nie ma zamiaru na mnie nakrzyczeć? Dać zakazy, lub szlaban na kilka tygodni? Dziwne.
Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, nawet wkręciłem się w oglądanie wiadomości.., w których akurat nadawali o złapanych dilerach. Ja to mam wyczucie czasu..
Niedaleko miasta Yokohama dzisiaj złapano dwóch dilerów narkotyków na gorącym uczynku. Sprzedawali w klubie narkotyki nieletnim. Grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Dla wiadomości mówiła Miho Fujimaki, dziękujemy.
10 lat pozbawienia wolności? Chore. Od razu wyobraziłem sobie Akirę jak zabiera go policja i siedzi za kratkami, wrr. Poszedłem do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic, by uwolnić się od tych dziwnych myśli , nastawiłem budzik na 6:30 rano żeby się wyrobić i położyłem się na łóżku, okrywając się kołderką. Co prawda była dopiero 22:30 coś.. ale byłem naprawdę zmęczony. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.
~~~
Bip, bip, bip. Budzik. Kolejny dzień do przeżycia. Niech to w cholerę, chwyciłem to małe zło i rzuciłem tym o ścianę równoległą do tej, przy której znajdowało się łóżko. Chcąc nie chcąc podparłem się łokciem, a drugą ręką przetarłem oczy by się rozbudzić. Wstałem z łóżka owijając się kołdrą która była wystarczająco długa by jeszcze swobodnie snuć się po ziemi, gdy szedłem po leżący w jakimś kącie budzik, na którym była godzina.. No tak 7:20. I czemu mnie to nie zdziwiło? Mogłem się domyślić i już dawno wyrzucić ten cholerny budzik do śmieci. Westchnąłem wiedząc, że i tak się spóźnię, więc nie ma sensu się śpieszyć, najwyżej przyjdę na drugą lekcję.
Wybrałem z szafy czarne rurki, szarą bluzkę, czarny sweter i czarną apaszkę do ozdoby, wszystko położyłem na łóżko po czym wszedłem do mojej prywatnej łazienki i wziąłem szybki prysznic, a następnie otworzyłem szuflady, w których trzymałem moje skarby, zwane kosmetykami. Szuflady oczywiście zamykane były na kluczyk, tak dla bezpieczeństwa. Mazałem się podkładami, pudrami, szminkami, cieniami, eyelinerami no i oczywiście kredką z jakieś 40 minut, potem ubrałem się w ciuszki i nastroszyłem włosy po ułożeniu ich, pomijając to, że jakieś 10 minut zastanawiałem się czy blond pasmo łączące się z grzywką dać za ucho czy nie,postanowiłem w końcu jednak dać je za ucho, w które później włożyłem kolczyki. Byłem już prawie gotowy. Zszedłem na dół, przywitałem się z babcią. Oczywiście nie obyłoby się bez zbędnych uwag, że jak ja wyglądam i że spóźniam się do szkoły, ale mniejsza. Wziąłem gryza z kanapki i złapałem za torebkę, w której trzymałem kilka książek, prostownicę i inne niezbędne rzeczy po czym wyszedłem z domu i poszedłem w kierunku przystanku autobusowego, by wyczytać, o której jedzie kolejny autobus : 8:20. Uf, to sobie poczekam. Usiadłem na wolnym miejscu, po czym wyjąłem z torebki słuchawki i rozkoszowałem się muzyką do momentu przyjechania autobusu. Z moim refleksem prawie mi odjechał, ale jakoś udało mi się wejść do środka, oczywiście posypało się kilka komentarzy typu "hej, laleczko. Kupić ci bilet?" no dobra, jeden komentarz, ale to i tak było wkurzające! Westchnąłem cicho, widząc autobus przepełniony ludźmi, pościskanymi jeden na drugim i stanąłem w miejscu gdzie było najmniej spoconych ludzi. Udało mi się dojechać bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Wyszedłem z autobusu kierując się do szkoły. Skęciłem w zakręt, przy którym była mało ruchliwa ulica. Nagle coś, a raczej ktoś złapał mnie za ramię i szarpnął energicznie do tyłu, tak, że upadłem na ziemię - Hej, co je.. - Zdezorientowany zacząłem rozglądać się we wszystkie strony świata, gdy ktoś z tyłu zacisnął dłoń na moich ustach bym nie mógł mówić. Kiedy przekręcił się tak, że widziałem jego twarz, okazało się, że to Buli, przyszpilił mnie do jednej z szarych ścian budynku, aż szerzej otworzyłem oczy z zaskoczenia, ręce przesunął na moje nadgarstki i przycisnął je z całej siły do muru
- Ile widziałeś? - Warknął wprost w moje usta. Zrobiłem typową minę głupka, gdyż nie wiedziałem o co mu chodzi, no ale domyślałem się..
- Pytam o coś - Szarpnął moim ciałem o brudne ściany - Ile wczoraj wieczorem widziałeś!? Jego twarz dzieliło kilka centymetrów od mojej, bałem się, że może mi coś zrobić, gdy już domyśliłem się o co mu chodzi, jednak postanowiłem udawać, że nie wiem o czym mówi, tak dla własnego bezpieczeństwa. Jego oczy wyrażały czysty mord, on jest po prostu niebezpieczny!
- Słuchaj, nie wiem o czym mówisz, mógłbyś mnie puścić ? Trochę mi się śpieszy - Mówiłem z takim spokojem, a środku tak strasznie się bałem. Jedno trzeba mi przyznać, umiem maskować uczucia, nie ma co.
- Nie wciskaj mi kitów, laleczko. Wszystko wiem - Jego twarz nie zmieniła się, oczy płonęły chęcią mordu. Rozejrzałem się kilka razy w poszukiwaniu ratunku. Jednak na próżno. Ulice były puste, co jakiś czas przejeżdżało tędy auto, które niezbyt interesowało to co się ze mną zaraz stanie! - Mów, dziwko! - Wymierzył mi siarczystego policzka, tak cholernie bolało. Miałem ochotę się rozpłakać, ale nie. Musiałem być silny, niekonsekwentnie zasadziłem mu kopniaka w samo krocze, zwinął się z bólu, łapiąc za obolałe miejsce, tym samym wypuszczając mnie, aż upadłem na podłogę. Musiałem korzystać z sytuacji, więc złapałem za pierwszy lepszy kamyk, w celu obrony, chociaż nie trzeba było. Chłopak nawet nie myślał o tym, żeby mnie złapać, dalej turlał się po chodniku, trzymając ręce w tym samym miejscu. Kamyk był tu zbędny, ale trzeba było go jakoś wykorzystać.
- A to masz za tamto - Zamachnąłem się i z uderzyłem chłopaka kamieniem - Dziwko.
Zabrałem się i torebkę z ziemi i tak jakby nic przed chwilą nie miało miejsca poszedłem dalej - W kierunku szkoły. Chociaż udawałem, że nic się przed chwilą nie wydarzyło, na myśl o tym miałem łzy w oczach, nie przewidziałem jednego, Naoki chodzi do mojej szkoły, więc w każdej wolnej chwili, może mnie zabić! Łzy zapełniły moje oczy, chciały się wydostać, ale jakaś wewnętrzna siła je powstrzymywała. Dobiegłem do szkoły, biegnąc po wszystkich korytarzach, szukałem kolegi bruneta. Znalazłem. Był odwrócony tyłem. Podbiegłem do niego, zostawiając torbę gdzieś w kącie, rzuciłem mu się na plecy i wybuchłem płaczem. Chłopak zaskoczony aż podskoczył, odwracając się w moją stronę.
- Jezu ! Takanori, co Ci się stało? - Obrócił energicznie moją twarz ku swojej, by zobaczyć moje oczy przepełnione łzami, po czym wtulił moją głowę w swój tors, zaciskając na niej swoje ręce, w geście troski.
- J - ja.. - Łkałem jak dziecko, nie mogłem powiedzieć słowa.
- Nie płacz, nie tutaj - Pogłaskał mnie po włosach, po czym wziął na ręce i ruszył przed siebie. Musiało to wyglądać dosyć komicznie, jednak mnie nie było do śmiechu. Po chwili zorientowałem się, że Kai zabrał mnie do łazienki. Posadził mnie na podłodze po czym usiadł obok.
- No to słucham Cię - Rzekł, uspokajającym tonem.
- No więc.. - Oparłem głowę o zimne kafelki na ścianie, unosząc zapłakany wzrok na sufit - Spotkałem Naokiego.. - Trochę się opanowałem, lecz kolejna, pojedyncza łza spłynęła po moim policzku lekko odchylonym ku górze - Nazwał mnie dziwką i .. i mówił, że dowiedział się, że wszystko wczoraj widzieliśmy - Skierowałem na niego wzrok, żeby coś powiedział.
- Ale nic Ci nie zrobił prawda? - Odwróciłem głowę o 90 stopni by pokazać mu mój spuchnięty policzek.
- Drań, kurwa. Drań! - Wrzasnął, przytulając mnie do siebie - Niech ja go znajdę..
- Yutaka, prędzej on znajdzie mnie, a wtedy nie chcę wiedzieć, co mi zrobi.. Bo ja no ten, chciałem się bronić i z całej siły go kopnąłem ! .. W krocze.
- Działałeś w obronie własnej, a ten koleś ma coś nie tak z głową.
Nie odpowiedziałem już, przytuliłem się do niego mocniej, obejmując w pasie. Śmiało mogłem powiedzieć, że Kai jest moim przyjacielem. Trwaliśmy znowu w tej ciszy, która nie była niezręczna. Wręcz przeciwnie, dała mi czas aby dojść do siebie. Otarłem ostatki łez z mojej twarzy, po czym skierowałem ją ku twarzy przyjaciela. Była ona taka uspokajająca, przyglądałem jej się, a on patrzył mi prosto w oczy. Nagle zorientowałem się, że to musi wyglądać trochę dziwnie, gdy się przytulamy i patrzymy sobie w twarze, chciałem obrócić głowę, by móc znów wtulić ją w ciepły tors przyjaciela, gdy on mi na to nie pozwolił. Energicznie przywrócił ją do tej samej pozycji co kilka sekund temu, tylko, że bliżej. Popatrzyłem mu w oczy, a potem na usta.. Pięknie wyrzeźbione usta, o czym ja myślę!? Zacząłem zbliżać moją twarz niebezpiecznie ku niemu, nie zaprzeczał. Musnął moje usta, a ja aż przymknąłem oczy z przyjemności, Takanori co Ty wyprawiasz!? Mózg mówił stój. Wepchnąłem język w jego jamę ustną z taką siłą, że chłopak przewrócił się na zimną podłogę. Przyparłem do niego ciałem , badając jego wnętrze z niepowstrzymanym niewyżyciem. Stop. Nie wolno Ci. Tak bardzo pragnąłem bliskości. Czułem jakby wewnątrz mnie znajdowały się dwie osoby, jedna kazała przestać ranić przyjaciela, a druga robiła to i to z taką nachalnością. Koniec. Skończ to. Oderwałem się od przyjaciela i sam przywaliłem sobie w twarz, tym samym uwalniając kilka swobodnie wydobywających się łez. Trwałem tak przez chwilę, a Tanabe przyglądał mi się tylko z niedowierzaniem. Wstałem z podłogi i wybiegłem z łazienki szkolnej jak najszybciej się dało - Takanori, stój! - Chłopak wybiegł z pomieszczenia, rozglądając się wokół. Mnie już tam nie było. Akurat trwały lekcje, więc w budynku słychać było tylko mój płacz. Wybiegłem z szkoły przez szklane drzwi, wcześniej jeszcze zabrałem swoją torbę. Rozejrzałem się energicznie na boki, po czym pobiegłem przed siebie z łzami w oczach. Miałem wielką nadzieję, że mnie nie goni. Że dał sobie spokój i nie chce mnie znać, jednocześnie tak bardzo tego nie chciałem. Dziwne, prawda?
***
* To co jest napisane kursywą , podpowiada Takanoriemu tak jakby jego mózg.
No to ten, liczę na opinie w komentarzach.. Bo jak nie będzie przynajmniej 5, to nie dostaniecie następnej części, muaha. Ależ ja zła. Dobranoc<3
No po prostu zabrało mi dech w piersi,coś mi tu śmierdzi tą całą sprawą narkotykową tylko kurde co będzie dalej?? Oby Naoki nie zabił Ruksa <3 i kurde ten pocałunek z Kai'em normalnie mną wstrząsnął *O* rozdział naprawdę świetny i czekam na next pozdrawiam%%
OdpowiedzUsuńA gdzie moje Reituki, huh???
OdpowiedzUsuńDalej Kai! Zbij Naokiego, wypatrosz, nafaczeruj majonezem i powieś nad kominkiem jako ozdobę świąteczną.
Akira! Powaliło Cię do reszty?! Odstaw te dragi, bo za siebie nie ręczę! W T E J C H W I L I ! ! !
Ruuuuuu! Nie płakusiaj. Akiś Cię utuli i... I kupi nowy budzik... Kiedyś.
Naoki, nie dotykaj się do Taki, bo ci przemebluję facjatę!!!!
Wesoołych świąt! Duuużo weny!
Pozdrawiam
Chizuru
HBAALABJAHJAHBA TO JEST RUKAI CZY REITUKI?! NO HELOŁ, JA TU NA REITUKI CZEKAM! Rozumiem, wszystko w swoim czasie, ale no kurde, nikt mi nie powiedział że tu będzie Rukai, za którym nie przepadam i to cholernie.
OdpowiedzUsuńAAKIIIŚŚ, GDZIE JEEESTEEEEŚ, PRZYTUL TAKE BO SIĘ SMUCI. !
Lalaalaaa *psychicznie chora* muhaauhh, cierpię z powodu braku reituki, a jak znajduję, to się okazuje że to rukai. Kurde no!
A i strzelam że po drodze wpadnie na Akisia. Nareszcie.
Dobrze, dobrze, nie bij :c. Zapewniam, że to nie żadne Rukai, bo ten pocałunek nic nie wniesie do następnych części c:
UsuńI przykro mi, ale mam zamiar was jeszcze pomęczyć i odbieram wam reituki na kilka następnych rozdziałów, ale dokładnie jeszcze nie wiem.
A co do ostatniego, to się nie wypowiem, żyj w nadziei do następnej części~ A i miło, że wpadłaś<3
Żal, ja cierpie. XD
UsuńAA PIERDOL SIĘ YUTAKA D:
UsuńAaakiiiii~~~~~ Pobij Yutakę~~~~ Zabij goo~~ ZABIJ TĄ GŁUPIĄ ISTOTĘ, ZABIJ GO, TORTURUJ, POBIJ, ZABIJ SKURWYSYNA. NIE ZASŁUGUJE NA ŻYCIE PIERDOLONA SZMATA.
Z Taką się nie całuje. Tylko Akira ma prawo go całować ;_;
Przeczytałam oby dwie notki i ...
OdpowiedzUsuńSą one cudowne!!
Dla mnie notka bez zarzutów. Gnęb nas nimi ile wlezie:D
Wesołych świąt!
Wspaniale piszesz ! Wyczekuję więcej ! Daj Reitałkę ploooose *.*
OdpowiedzUsuńAż się boję co buli czy jak mu tam Ruksonowi zrobi ;_;