piątek, 12 października 2012

Rdzł. 1 ,,Amnezja" - Ruki x Reita.




-Co jest?- Zerwałem się z łóżka i sięgnąłem po dzwoniący telefon. Na moje szczęście akurat dzwonek umilkł. Zerknąłem na ekran komórki. 

,, Kai, 9 nieodebranych"


-Znowu go jakaś fantazja ponosi- Wybrałem numer Kaia, mrucząc coś do siebie pod nosem.

-No nareszcie!- Odezwał się głos w komórce.
-Nie resztuj mi tu tylko mów czego do cholery chcesz ode mnie o tej porze?
-Spokojnie. Dzwonię Ci powiedzieć, że Ruki jest w szpitalu, miał wypadek- Próbował mnie uspokoić, a sam wpadał w panikę.
-Że co? Co mu jest?-Zrobiłem wielkie oczy i nie przysłuchując się zbytnio temu co powie przyjaciel zacząłem się zbierać ku wyjściu. 
-Może lepiej sam przyjedziesz?

Nie odpowiedziałem. Rozłączyłem się, wziąłem wszystkie potrzebne rzeczy i wybiegłem z domu.


***

Jakiś czas później - w szpitalu.

Biegłem przez długie korytarze, nie zwracając uwagi na cokolwiek co stało mi na drodze. Zobaczyłem członków The GazettE i podbiegłem do nich.


- Gdzie on jest? Gdzie mój Rukiś?-Zacząłem wpadać w panikę.

- Tam..-Aoi pokazał na drzwi, za którymi leżał Takanori, a wokół niego pełno lekarzy.

Podbiegłem do drzwi i zacząłem w nie walić. Nie wierzyłem, że to się dzieje, że coś może się stać mojego kochankowi.


- Akira, spokojnie.- Zaczęli mnie uspokajać i kazali usiąść na krześle obok.-Wszystko będzie dobrze.

-Masz rację ja...Tak, wszystko będzie dobrze. Musi być-Zrobiłem sztuczny uśmiech i zacząłem się uspokajać.- To co z nim?- Zapytałem.
-Miał wypadek samochodowy, ale spokojnie. Lekarz powiedział, że z tego wyjdzie.- Odpowiedział mi Uru.

O nic więcej nie pytałem. W głowie miałem najgorsze myśli. Trwaliśmy w ciszy przez jakiś czas, nagle podszedł do nas lekarz.


-Pan Matsumoto za jakiś czas powinien z tego wyjść. Możecie iść do swoich domów, jak będzie trzeba damy znać.

- Dziękujemy. Do widzienia.

Tyle usłyszałem.. chłopaki jeszcze coś mówili, ale nie chciało mi się ich nawet słuchać. Wyprzedziłem ich bez słowa i pojechałem do domu. Całą noc nie mogłem spać, wiedząc, że Rukiego dzisiaj nie będzie obok mnie, że będzie tam. W szpitalu. Nienawidziłem szpitali, zawsze kojarzyły mi się z najgorszym. Byłem wykończony tym wszystkim, jakoś nad ranem zasnąłem. Obudziłem się i zerknąłem na zegarek.


09:41


- No pięknie, spóźnię się na próbę. Kai mnie zabije.


Podenerwowany wziąłem prysznic i zacząłem się ubierać, była już 10:04, wsiadałem dopiero do samochodu, co dziwne.. Kai nie zadzwonił. Nie zaczął się drzeć, że się spóźniam.


Byłem na miejscu. Zaparkowałem i wszedłem do sali prób. Moim oczom ukazał się.. Takanori?


- Ruki !? - Rzuciłem wszystko co miałem w rękach, lekko zdziwiony i patrzyłem na niego wryty w ziemię.

- Dobra, cicho. Idzie.- Usłyszałem szepty chłopaków i wszystkie twarze skierowały się na mnie. Były.. uśmiechnięte?

-To ten Reita,o którym ci mówiliśmy.

-O co tu chodzi?- Spytałem robiąc niezbyt inteligentną minę.
-Rei, ciężko nam to mówić, ale Ruki ma.. amnezję.
-Amne.. kurwa co?- Podszedłem do Matsumoto i zacząłem mu się przyglądać. Dotknąłem jego policzka.
-Nie dotykaj mnie.- Zdjął moją rękę.
-Czemu? Naprawdę mnie nie pamiętasz? Jestem Twoim chłopakiem..-Zacząłem wyjaśniać.
-To jakiś żart, prawda?- Parsknął śmiechem.
-Reita, powoli. Ruki dopiero co wyszedł z szpitala. Nie mieszajmy mu.- Powiedział Yuu.
-Mieszajmy? Ze szpitala odbiera mnie 3 nieznajomych chłopaków, po czym przychodzi 4 i mówi mi, że z nim chodzę? O co kurwa chodzi?- Zaczął się dopytywać siadając wygodnie w fotelu.
-Spokojnie, wszystko Ci opowiemy..- Zaczął Kai.
-I właśnie tak się tu znalazłeś..- Zakończył po jakiejś godzinie opowiadania.
-Rozumiem,a gdzie mam mieszkać?- Zapytał lekko pogubiony brązowowłosy.
-A, e no.. ze mną.- Odpowiedziałem nie patrząc nawet na chłopaka.
-Hm, no dobrze..Re..y.
-Reita.- Dokończyłem.
-Tak, no właśnie.- uśmiechnął się.
-No dobrze, odpuśćmy sobie dzisiejszą próbę. Reita, pokaż Rukiemu dom.

Pojechałem z Takanorim do mieszkania.

To wszystko stało się tak nagle. Amnezja?
Nie mogłem w to uwierzyć, co cóż, takie życie.

Dojechaliśmy. Otworzyłem drzwi od mieszkania.


-To gdzie mam spać?- Ruki wszedł do domu i zaczął dziwnie się rozglądać.

-No wiesz, zawsze spaliśmy razem..- Walnąłem jak głupi.
Ruki tylko popatrzył się jak na idiotę.
-Ee, znaczy. Zaraz Ci coś przyszykuję na podłodze.
-Spoko.- I wyszedł z pokoju rozejrzeć się po innych pokojach.

Zrobiłem mu jakieś mini łóżko na podłodze i poszedłem do pomieszczenia, w którym się znajdował.


-To chcesz coś zjeść?- Zapytałem.

-Tak, chętnie.-Usiadł na fotelu.- Powiedz mi, serio jesteśmy razem?
-Tak, no wiesz. Już dosyć długo.
-Amm...
-Prosze.- podałem mu jedzenie.- to może coś obejrzymy?
-No możesz coś puścić... 

Tak właśnie upłynął prawie cały dzień. Spojrzałem na zegar.. 19:30.


-Pójdziesz ze mną na spacer?- Zapytał mnie niższy chłopak.

Ucieszyłem się, że coś zaproponował.
-Reita!- Machał mi ręką przed oczyma.
-Hm?- Usłyszałem co powiedział, mimo wszystko wolałem się upewnić.
-No wiesz, pokażesz mi okolicę.
-Tak to dobry pomysł.-Uśmiechnąłem się.
-Świetnie.

Chodziliśmy tak z 2 godziny śmiejąc się i rozmawiając. Opowiadałem mu trochę o The GazettE i o tym co było zanim stracił pamięć.. potem wróciliśmy do domu.


-To ja idę pod prysznic.- Oznajmił. 

-No dobrze.- Uśmiechnąłem się.

Przechodząc pod łazienką słyszałem jak sobie podśpiewuje. ,,Słodki" pomyślałem. Brakowało mi starego Rukiego. Zabierałem się do rozmyśleń, lecz po chwili wyszedł w samym ręczniku.


-Reita...-

-T- tak?
-No co się tak patrzysz? Wyglądam tak źle?- zrobił smutną minkę.

Wyglądał teraz tak słodko. Podszedłem do niego i wytarłem kroplę spływającą na jego tors..-Wyglądasz pięknie.- Powiedziałem. Patrzeliśmy na siebie przez chwilę.


-Ekhm, to teraz ja, pozwolisz.

-A, no jasne..- Ocknął się i zrobił ten swój uśmiech.

Poszedłem do łazienki, kocham kiedy ciepłe strumienie spływają po moim ciele. Wyszedłem spod prysznica,wytarłem się, założyłem bokserki i wszedłem do sypialni.


-Już idziesz spać?- Zapytałem.

-Nie, leżę. Chciałem to wszystko sobie poukładać.
-Rozumiem.- Położyłem się na łóżku i patrzyłem na Rukiego myśląc, że tego nie widzi.
-Reeii...- Przeciągnął prosząco.
-Hm?
-Zimno mi tutaj, no znaczy tu na ziemi.
-Ale przecież nie chcesz spać ze mną w łóżku.- Nie usłyszałem odpowiedzi.- No dobrze, chodź.- Powiedziałem, robiąc miejsce chłopakowi.

Położył się otulając kołdrą, patrzył mi w oczy.


-Czemu się tak przyglądasz?- Spytałem zaciekawiony.

-Tak sobie.

Nawet nie zauważyłem jak przysunął się do mnie i mnie pocałował, położyłem dłoń na jego policzku i zacząłem oddawać pocałunki. Podparł się ręką na łokciu. Całował mnie namiętnie, z pasją i lekko mruczał. Po czym przestał i uśmiechnął się.


-Dobranoc.- powiedział, odwrócił się na drugi bok i zasnął podobnie jak ja.


Czułem, że powoli wraca mój stary Ruki, którego kochałem.


CDN..


~ Omitsu.

1 komentarz:

  1. Boże. Czemu ja mam wrażenie, że Rukuś i reszta robią sobie tak pięknie żarty z Reity. ;__; A może i nie ? No nie ważne, zobaczymy. Ide czytać dalej ;3

    OdpowiedzUsuń